Czekanie sprawia ból

„Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.”

Paulo Coelho

 

Bezsilność, niemoc, cierpienie, lęk przed codziennością a czasami nawet przed najbliższymi takie uczucia towarzyszą osobom chorym.

Przez ponad rok jestem wolontariuszką w Programie „Moja Wnuczka, Mój Dziadek”. Decyzja o podjęciu wolontariatu byłą jedną z najlepszych w moim życiu.

Od dawna zrodziła się we mnie chęć pomocy innym ludziom. Uczestniczyłam w jednorazowych akcjach zbiórki żywności czy pieniędzy dla najuboższych. Pewnego dnia zobaczyłam ogłoszenie na uczelni o Wielkopolskim Stowarzyszeniu Alzheimerowskim. Szczerze mówiąc niewiele wtedy wiedziałam ani o chorobie ani o ludziach starszych, których nie ma za wiele w moim otoczeniu. Jednak postanowiłam spróbować. Szkolenie wywołało we mnie strach, że chyba sobie nie poradzę, że czeka mnie ciężka praca, a poza tym, że moja psychika nie jest gotowa na takie wydarzenie. Pierwsza wizyta w domu chorej była przejmująca i nigdy jej nie zapomnę. Pani Maria, którą się opiekowałam okazała się serdeczną, pełną radości i humoru osobą. Jednak jej stan uniemożliwiał poruszanie się, wykonywanie czynności pielęgnacyjnych.

Obserwowałam jak jej córka z ogromną miłością dba o swoją mamę, lecz było to dla mnie paraliżujące przeżycie. Odwiedzałam panią Marię razem z koleżanką, także wolontariuszką, tak często jak pozwalał nam na to czas. Przede wszystkim dużo rozmawiałyśmy o jej życiu, ulubionych miejscach, często żartowałyśmy, śpiewałyśmy, czytałyśmy gazety. Nasze wizyty były przepełnione radością i nowością. By ćwiczyć pamięć przygotowywałyśmy prezentacje obrazkowe i na laptopie przy naszej pomocy, pani Maria przypominała sobie nazwy różnych przedmiotów, czynności co sprawiało jej wielką frajdę. W czasie, gdy opiekowałyśmy się  panią Marią, jej córka, która samotnie się nią zajmowała, mogła pójść po zakupy, do urzędu, do znajomych.

Okazało się, że swoją obecnością pomagamy zarówno chorej jak i córce. Od samego początku pomiędzy nami a domownikami nawiązała się nić przyjaźni. Bardzo chętnie i często gościłyśmy w tym domu tak ciepłym, a jednocześnie naznaczonym cierpieniem choroby. Za każdym razem wnosiłyśmy powiew świeżości, wiadomości i plotek ze świata zewnętrznego. To niesamowite być oczekiwanym i czuć się kochanym przez wcześniej zupełnie obce osoby. W bardzo krótkim czasie stałyśmy się członkami rodziny.

Prawdziwe okazało się stwierdzenie, że: „Każda radość, którą niesiemy innym zawsze do nas powróci.” (Zenta Maurina Raudive)

Niestety pod koniec ubiegłego roku pani Maria odmówiła przyjmowania pokarmów, opieki nad nią w domu. Była wykończona ciągłym leżeniem, wpatrywaniem się w sufit, tą niemocą, która od tak długiego czasu ją opanowała. Jej córka po wielu rozmowach i przemyśleniach postanowiła oddać mamę w ręce specjalistów w szpitalu.

Tam również odwiedzałyśmy panią Marię. Tam także zobaczyłyśmy ogromnie samotnych, oczekujących na bliskich, schorowanych ludzi starszych. Za każdym razem oprócz rozmowy z panią Marią byłyśmy zagadywane przez inne osoby, które czuły się tak niesamowicie samotne i opuszczone. Wiele z nich po prostu oddane i zapomniane przez rodzinę. Po miesiącu pani Maria odeszła. Było to trudne przeżycie, pełne smutku.

Jednak to nie był koniec naszego zadania w tej rodzinie. Nie mogłyśmy przecież zostawić córki pani Marii bez pomocy po tak tragicznym przeżyciu w samotności. Poświęciłyśmy wiele czasu na rozmowy, wspominanie, pomoc w codziennych czynnościach. Do tej pory odwiedzamy się, rozmawiamy przez telefon, wspólnie przeżywamy uroczystości. Jesteśmy dla siebie przyjaciółkami.

 

„Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny.”

(Ernest Hemingway)

 

To dotyczy każdego z nas. Zdrowych, chorych, samotnych, otoczonych ludźmi. Zwykła rozmowa może okazać się niezwykła, a czasem zbawienna. To spotkało mnie i moją koleżankę u kolejnej rodziny, którą zaczęłyśmy odwiedzać po śmierci pani Marii. W trakcie pierwszej wizyty poznałyśmy uroczą starszą panią, jej wnuczki i córkę. Każda z pań podzieliła się z nami swoimi odczuciami, problemami, w jednej chwili z obcych osób stałyśmy się powierniczkami. To było niesamowite. Siedziałyśmy zasłuchane i to wystarczyło. Okazało się, że każda z nich potrzebowała, by jej wysłuchać. Nasza podopieczna jest zawsze taka szczęśliwa, gdy przychodzimy i zawsze płacze, bo czuje się tak samotna, choć dom jest pełen życzliwych jej osób. Razem rozmawiamy, śpiewamy, wygłupiamy się, ćwiczymy. Wspólnie spędzony czas zawsze wnosi otuchę, radość, pogodę ducha na resztę dnia.

 

„Czujesz się osamotniony? Postaraj się odwiedzić kogoś kto jest jeszcze bardziej samotny.”

(Jan Paweł II)

 

To rada dla wszystkich, którzy mają trochę wolnego czasu i chęć pomocy drugiej osobie. Korzyści płynące z takiej pomocy są niewspółmiernie większe od nakładów pracy. Dzięki wolontariatowi zdobyłam doświadczenie w opiece nad ludźmi starszymi, poznałam wiele ciekawych osób, zdobyłam przyjaciół. Okazało się to łatwiejsze niż wydało się na początku. Naprawdę warto!

 

ALEKSANDRA CHOJNACKA


Współpraca:
Poznan Miasto know-how
Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego
Wojewoda Wielkopolski
Fundacja Roberta Kyts
Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy przekazali nam 1% podatku. Każdemu chcielibyśmy podziękować osobiście. Niestety Urzędy Skarbowe nie przekazują nam informacji osobowych, dlatego pozostaje nam zamieścić podziękowania w takiej właśnie formie.
Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za zrozumienie naszych działań i wsparcie.


Przekaż nam swój 1 procent podatku
Przekaż nam 1 procent KRS: 0000197812Organizacja Pożytku Publicznego -
KRS: 0000197812

Wielkopolskie Stowarzyszenie
Alzheimerowskie

ul. Józefa Garczyńskiego 13
61-527 Poznań
(dawniej Zagórze)

tel. 503 186 403
od 8.00 do 16.00 w dni robocze

GPS Life
Copyright © 2016-2017 Wielkopolskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie
Mapa strony