Mi się wszystko podoba

Jest poniedziałek, 26 maja, popołudnie. Pogoda nas nie rozpieszcza. Dzwonimy przez domofon, furtka się otwiera, a naszym oczom ukazuje się duży, jasno-otynkowany budynek – zdałoby się – dom wielorodzinny.

W progu wita nas pani Ewa – krótkowłosa kobieta w średnim wieku. Od razu odbiera od nas kwiaty dla naszych mam ( dzień matki) i zanosi do kuchni. Po chwili stoją w wazonie. Przyszliśmy nie w porę – właśnie następuje czas mycia i karmienia pani Ireny. Jesteśmy grzecznie proszeni o kwadrans cierpliwości. Na panią domu czekamy w salonie. Wnętrze jest przestronne, urządzone w starym stylu. W kącie stoi panoramiczny telewizor. Całości dopełnia idealny porządek panujący w pomieszczeniach. Czas zabiegów higienicznych minął – pani Ewa jest już do naszej dyspozycji. Na naszą prośbę udajemy się do pani Ireny. Jej łóżko ustawione jest przy oknie, z widokiem na telewizor, obok - taca z lekami. – Zobacz, jacy fajni chłopcy do ciebie przyszli! – objaśnia mamie sytuację pani Ewa. Frazę powtarza dwa razy. 85-letnia kobieta odwraca nieporadnie głowę w naszą stronę. – Podobają ci się? – pyta córka. – Mi się wszystko podoba – dyplomatycznie szepcze chora. Wracamy do salonu.
– Zaczęło się cztery lata temu od zwykłego pobytu w szpitalu. Po powrocie mama już z łóżka nie wstała. Nie mogłam jej upilnować, ciągle chciała wstawać, gdzieś wychodzić. Dostałam kontakt do tego ośrodka, w którym byliście. Poszłam. Po konsultacji polecono mi neurologa, żeby no... żeby stwierdzić, czy rzeczywiście jest to alzheimer. W badaniach wyszło, że prawdopodobnie jest to alzheimer, ale nie jest to pewne. W każdym razie objawy pasują – pani Ewa wyłącza głos w telewizorze, za oknami wciąż pochmurno. – Teraz mogę wychodzić do sklepu, czy do fryzjera, o mamę jestem spokojna. Czekaliście na mnie, bo musiałam mamę umyć. Jest myta o dziewiątej i właśnie teraz - o piątej ... nie cała, tylko twarz, ręce no i pupę – to podstawa, jest na pampersach. Całą ją kąpię co dwa tygodnie... jest ciężko. Mąż mi pomaga. Mam też z opieki panią, która przychodzi codziennie o 9 rano na godzinę... A wieczorem przychodzi siostra.
Pytacie o praktyczne udogodnienia... No na pewno to automatyczne łóżko szpitalne, które wam pokazałam, ułatwia mi opiekę. Mama leży też na dwóch materacach – jednym zwykłym i drugim – przeciwodleżynowym. Ten ostatni to dwie poduszki, które na przemian zmieniają swoja twardość. Dzięki temu ciało chorego jest cały czas w ruchu, jest masowane – to bardzo pomaga. – wzdycha – Ech... Przez ten czas nauczyłam się, że do tego potrzeba naprawdę spokojnych nerwów. Też nieraz krzyknęłam na nią, że nie chce wziąć nic do buzi, brałam leki uspokajające. I tak...cały czas pod zegarkiem. Tego się trzeba nauczyć. Nie mogłam jej zintegrować z innymi chorymi z ośrodka, bo jak to się zaczęło, mama już nie chodziła. Kto wie, może to też by pomogło. Na szczęście mogę się nią ciągle opiekować, jestem na emeryturze. No... to wszystko tak naprawdę zaczęło się trzynaście lat temu, po śmierci mojego ojca. Mama wtedy zaczęła się oddalać, depresja, potem te pobyty w szpitalu. To wszystko miało wpływ. Nawet teraz, w nocy woła swojego męża, pyta, gdzie jest. Mówię jej, że śpi i że ona też powinna. Śpimy w jednym pokoju, to też ułatwia opiekę. Mama często mówi, że chce do domu. Ona jest w domu, przecież sama go z ojcem zbudowała. – pani Ewa na chwilę urywa głos. – Po prostu mówi o powrocie do lat dziecinnych, taka jakaś podświadoma tęsknota. I bywa, że nas nie poznaje. Przeważnie mojego męża.
– Ale mogę wam powiedzieć, że... czyta gazetę i to płynnie. Nieraz nawet jest w stanie powtórzyć, co przeczytała, ale potem... już nic. Naprawdę, zawsze sama się zastanawiam... co w tej głowie siedzi...
Trzeba też pamiętać, że nie można choremu człowiekowi dać się podporządkować. On będzie chciał kierować, prosić o wszystko. Nie można temu ulegać! – nawet lekarz tak mówił. Z dnia na dzień będzie się spokojniejszym, wyciszonym, znajdzie się ten potrzebny dystans.
I naprawdę, wierzcie mi, dodatkowa opieka to jest coś niesamowitego. Miałam takie dwie dziewczyny z ośrodka, co tu przychodziły, pomagały. Nieraz patrzyłam, jak one do tej mamy mojej podchodzą. To było niesamowite. Bawiły się z nią, czytały jej na głos, powtarzały tyle razy, ile było trzeba, śmiały się razem. To było fantastyczne! – wspomina pani Ewa. Na całe życie zapamiętam takie proste zdanie mojej kuzynki: „Opieka nad taką chorą osobą uczy pokory!”. I rzeczywiście, święta prawda.
Dziękujemy naszej rozmówczyni za poświęcony czas. Pani Ewa rusza żwawo do kuchni, by wyjąć z wazonu kwiaty. Oddaje nam róże i żegna nas serdecznie. Na zewnątrz zanosi się na deszcz. Udajemy się szybkim krokiem, każdy w swoją stronę – nie chcemy zmoknąć.

 

Jakub Staszewski
Piotr Glapiński


Współpraca:
Poznan Miasto know-how
Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego
Wojewoda Wielkopolski
Fundacja Roberta Kyts
Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy przekazali nam 1% podatku. Każdemu chcielibyśmy podziękować osobiście. Niestety Urzędy Skarbowe nie przekazują nam informacji osobowych, dlatego pozostaje nam zamieścić podziękowania w takiej właśnie formie.
Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za zrozumienie naszych działań i wsparcie.


Przekaż nam swój 1 procent podatku
Przekaż nam 1 procent KRS: 0000197812Organizacja Pożytku Publicznego -
KRS: 0000197812

Wielkopolskie Stowarzyszenie
Alzheimerowskie

ul. Józefa Garczyńskiego 13
61-527 Poznań
(dawniej Zagórze)

tel. 503 186 403
od 8.00 do 16.00 w dni robocze

GPS Life
Copyright © 2016-2017 Wielkopolskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie
Mapa strony